POLITYKA PRYWATNOŚCI CHROBRY-GLOGOW.PL


W ramach naszego serwisu internetowego stosujemy pliki cookies.
Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies dostępne są w "Polityce prywatności".

X
Herb Chrobry

chrobry głogów S.A.Strona oficjalna

Dzisiaj jest15.12.2018
facebook_glogów glogów_twitter glogów_youtube glogów_instagram glogów_mah glogów_mok

Niciński: nauczka na przyszłość

05.06.2018 Autor: ŁJ Źródło: własne


- Mamy takie miejsce, na jakie sobie zasłużyliśmy. Biję się w pierś, bo sami liczyliśmy na więcej - ocenił sezon w wykonaniu Chrobrego, i ogółem swój pierwszy w Głogowie, trener Grzegorz Niciński. W nim z jednej strony był ćwierćfinał Pucharu Polski i jeszcze w kwietniu pozycja wicelidera ligi, z drugiej niemal dwa ostatnie miesiące bez zwycięstwa i z trzema punktami na dwadzieścia siedem możliwych. 
 
 
Jaki to był dla pana sezon?
Wszedłem do drużyny, która była dobrze prowadzona przez Irka Mamrota i dobrze funkcjonowała w pierwszej lidze. To było dla mnie kolejne wyzwanie i nie było ono łatwe. Patrząc globalnie, na cały sezon, osobiście czuję niedosyt przez końcówkę. Była nieciekawa. Sezon zaczęliśmy dobrze, byliśmy zespołem konsekwentnym, nietracącym bramek, a to powodowało, że gromadziliśmy punkty. Może nasza gra nie była piękna, ale skuteczna już tak. Wiosną, po wykonanej pracy i wyjeździe na obóz, również dobrze ruszyliśmy i to trwało do meczu z Rakowem Częstochowa. Wylądowaliśmy na drugim miejscu i choć apetyty urosły, wiedzieliśmy że będzie bardzo ciężko. Byliśmy jedną z dziesięciu drużyn, które starały się o awans. Spadek z drugiej na dziesiąte miejsce mówi tu wiele. Po zdobyciu czterdziestu pięciu punktów i komforcie, zamiast pójść za ciosem, przytrafiały nam się mecze, w których koncentracja i odpowiedzialność nie były już takie same. Traciliśmy dużo bramek w błahy sposób, o co mam pretensje do siebie i całej drużyny. 

Jak wytłumaczyć to, że wszystko zacięło po się po jednym z najlepszych występów w sezonie, w Częstochowie?
Dziesięć drużyn było bardzo wyrównanych. Decydowała dyspozycja dnia. Po dobrym tygodniu, trzech wygranych meczach, przyszły rywalizacje bezpośrednie. Co by nie mówić - dla nas przegrane. Żałuję przede wszystkim porażek u siebie, bo te spotkania były bardzo wyrównane. Czasami zabrakło szczęścia, ale trzeba też powiedzieć, że umiejętności. Dochodziliśmy do wielu sytuacji, jednak brakowało tej jakości. Przegrywaliśmy, lecz też nie było tak, że ktoś nas zdominował, piłkarsko nikt nas nie zlał. Piłkarze bardzo chcieli, nie mogę narzekać na ich zaangażowanie, ale w piłce są też ważne taktyka, organizacja gry, mądrość na boisku, a niekiedy było zbyt radośnie. Zostaliśmy za to skarceni. W Bytowie prowadzimy 3:1, z szansą na 4:1, a w ostatnich sekundach tracimy gola na 3:3. Inny przykład meczu ze Stomilem - wyrównanego, lecz goście z naszego stałego fragmentu gry wyprowadzają kontrę i to oni wygrywają. Gdyby ktoś powiedział przed sezonem o czterdziestu sześciu punktach - fajne, ale jesteśmy ludźmi ambitnymi i mogliśmy wycisnąć więcej. Teraz to gdybanie i nauczka na przyszłość. 

Może po tym zwycięstwie zrobił się zbyt duży szum?
Pojawiła się szansa, co motywuje, ale prawda jest taka, że przegrywaliśmy mecze z bezpośrednimi rywalami. Potrzeba mądrości, cwaniactwa, a my czasami rzucaliśmy się z szabelką na czołgi, co nas karciło. Odpowiedzialność musi być na większym poziomie, bo pierwsza liga to już jakiś poziom i każdy błąd, każde zagapienia mają swoje konsekwencje. Mamy takie miejsce, na jakie sobie zasłużyliśmy. Biję się w pierś, bo sami liczyliśmy na więcej.

Wcześniej wspomniał pan, że mecze nie były piękne, ale długo to się sprawdzało.  
Ja bardzo bym chciał grać pięknie i skutecznie, ale są mecze, które po prostu trzeba wybiegać. Takla jest pierwsza liga. Trzeba zostawić tu mnóstwo zdrowia. Ważne, jeśli ma się indywidualności. U nas taką był Mateusz Machaj, który nie raz stałym fragmentem przechylał szalę. To jednak jeden Mateusz. Trzeba wziąć pod uwagę, że byliśmy zespołem, który funkcjonował, jeśli jedenastu zawodników grało na swoim dobrym poziomie. Jeżeli jeden czy dwóch zagrało słabiej, a - co było widać - tak bywało, to od razu miało to przełożenie. To jest do poprawy w nowym sezonie. 

47 straconych bramek to błędy indywidualne czy coś innego?
Dla mnie cały zespół atakuje i cały broni. Na pewno trzeba to poprawić, bo były tracone zbyt łatwo. Raz jeszcze przykład Bytowa, gdzie wszystkie trzy gole straciliśmy w podobny sposób, w zamieszaniu. Czasami piłkę po prostu trzeba wybić, a nie szukać kwadratowych jaj. Graliśmy ze Stalą Mielec, jedną z lepszych drużyn w pierwszej lidze. Prowadzimy 1:0, podajemy piłkę i 1:1. Prowadzimy 2:1, podajemy piłkę i z tego jest rzut karny. 

Dałoby teraz radę bez Mateusza Machaja?
Chrobry to nie jest Nicińcki czy Machaj, tylko klub, który ma swoje tradycje, jest dobrze odbierany i zawsze będzie funkcjonował. Trzeba się liczyć z odejściem Mateusza i trzeba też życzyć mu jak najlepiej, ale musimy sobie z tym poradzić, bo Chrobry musi funkcjonować. Nasza w tym głowa, aby tą lukę wypełnić. Nie ma ludzi niezastąpionych. 

Co wydarzy się przez najbliższe tygodnie?
Teraz wszystkim przyda się trochę odpoczynku, aby 22 czerwca wrócić z czystą głową. Jestem zwolennikiem spokoju i ciszy. Mamy określony budżet i już jakiś czas rozmawiamy o wzmocnieniu zespołu, ale nie o rewolucji. Niektórym zawodnikom kończą się kontrakty, niektórym ich nie przedłużymy, niektórzy sami odejdą, jak już zrobił to Michalski, a być może zrobi Machaj, inni dojdą. Nie chcemy mówić, że jesteśmy zainteresowani dziesięcioma zawodnikami, a przyjdą jeden czy dwóch. Chcemy wzmocnić rywalizację na kilku pozycjach, lecz za wcześnie, by mówić o nazwiskach i liczbach. Zespół potrzebuje lekkich zmian, do takich zawsze dochodzi w przerwach zimowej i letniej, i my też na pewno zrobimy kilka korekt. Tym bardziej, że chcemy iść do przodu. 
 

Tagi

Chrobry TV


więcej

Sponsorzy

100% akcji Spółki

Sponsor Premium

Partner techniczny

Business Club Złoty

Business Club Srebrny

Business Club Brązowy

Sponsorzy ligi

Przyjaciele

Patronat Medialny

Przyjaciele

#
#