POLITYKA PRYWATNOŚCI CHROBRY-GLOGOW.PL


W ramach naszego serwisu internetowego stosujemy pliki cookies.
Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies dostępne są w "Polityce prywatności".

X
Herb Chrobry

chrobry głogów S.A.Strona oficjalna

Dzisiaj jest27.05.2020
facebook_glogów glogów_twitter glogów_youtube glogów_instagram glogów_mah glogów_mok

Pieczara: nie było już mocy na radość

14.08.2014 Autor: ŁJ Źródło: własne


- Staram się zostawać po treningach i ćwiczyć stałe fragmenty. Jak widać, to się opłaca - powiedział Krystian Pieczara, bohater meczu z GKS-em Katowice. Najpierw trafił z rzutu wolnego, a w samej końcówce z rzutu karnego. „Jedenastkę”, wówczas już w doliczonym czasie gry, bezbłędnie wykorzystał też w jednym z bardziej decydujących o awansie „wiosennym” meczu z Górnikiem Wałbrzych. Wtedy jednak nie grał od początku. Teraz dopiero po raz piąty odkąd trafił do Chrobrego wyszedł na boisko w podstawowym składzie. Trudno o lepsze wykorzystanie szansy.


Wydawało się, że te bramki zdobyłeś w trochę chłodny sposób, bez emocji. Nawet jakoś nie było widać wielkiej radości po zwycięskim golu w samej końcówce.
- Rzeczywiście, może tak o wyglądało. W duchu jednak cieszyłem się bardzo, tylko po prostu kosztowało nas to wszystko sporo sił. Trudno było wykrzesać jeszcze trochę mocy na jakąś efektowniejszą radość.

Nie grasz często od pierwszej minuty. Tym razem otrzymałeś swoją szansę. To miało jakiś wpływ na większą mobilizację, a tym samym te gole?
- Jestem mocno wewnętrznie zmotywowaną osobą i wydaje mi się, że niekoniecznie takie bodźce są mi potrzebne. Przyznaję, tych spotkań nie było za wiele. Myślę jednak, że we wszystkich, nawet wchodząc na zmianę, dawałem jakąś jakość zespołowi i z tego jestem zadowolony. Nie ma tych okazji dużo, ale wszystkie staram się wykorzystać maksymalnie z korzyścią dla siebie i drużyny.

Nie pamiętam ciebie egzekwującego rzut wolny we wcześniejszych spotkaniach. Skąd ta zmiana?
- Może nie byłem pierwszy w kolejce, ale sporo pracuję nad rzutami wolnymi i karnymi. Widać ta praca przynosi efekty. Udało się wczoraj strzelić całkiem ładnego gola. Co prawda było przy tym lekkie odbicie od muru, lecz jestem zdania, że sam strzał wyszedł.

Jeden z pomeczowych komentarzy to: „brawo Krystian, opłacało się zostawać po treningach”.
- (śmiech) Staram się zostawać po każdym treningu. I nie tylko ja, bo znalazła się grupa chłopaków dodająca coś do podstawowych zajęć, przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu, by poprawić stale fragmenty gry. To bardzo istotny element i pokazał to mecz w Katowicach. Sytuacji nie mieliśmy za wiele, a udało się wywalczyć dwa stałe fragmenty i dzięki nim wygrać, choć są opinie, że to GKS prowadził grę.

W drugiej połowie GieKSa mocno przycisnęła. Tak szczerze - po wyrównaniu nie wydało się przypadkiem, że rywale już mają was w garści?
- Ten mecz wyglądał w taki sposób, bo graliśmy na stadionie GKS-u. Doping, większa presja po ich stronie… Na pewno przeważali w drugiej połowie, ale momentami byli bardzo nerwowi. Rzeczywiście, po bramce na 1:1 można było pomyśleć sobie, że teraz będzie bardzo ciężko. Zamknęli nas właściwie w polu karnym. Konsekwencją udało nam się jednak stworzyć jeszcze kilka groźnych okazji, w tym ten rzut karny.

Chyba nie ma w drużynie drugiej takiej osoby, której rodzic tak często jeździ za synem po stadionach. Wczoraj też był.
- Mam to szczęście, że rodzina bardzo mnie wspiera. Narzeczona, ojciec, brat, mama, siostra, nawet mój dziadek. Niekiedy bardziej to wszystko przeżywają ode mnie. Ojciec nigdy nie był na stadionie GKS-u, więc tym bardziej chciał się wybrać. Fajnie, że zagraliśmy przyzwoite zawody. I że strzeliłem bramki. Rodzinka pewnie się ucieszyła.

Jakie wnioski po wylosowaniu Jagielloni?
- Powiem szczerze, że nie przywiązywałem do tego jakiejś większej wagi. Fajnie, że to zespół z Ekstraklasy. Może gdzieś tam przez myśl przeszła Legia… Ale generalnie i tak super sprawa dla ludzi związanych z Chrobrym i nas samych. Jagiellonia to zespół z najwyższej półki, więc będzie okazja do pokazania się. Trzeba jednak pamiętać, że dla nas priorytetem jest liga. Dlatego teraz myślimy o Chojniczance w sobotę, a nie o tym, co wydarzy się za kilka tygodni.

Widzisz dla Chrobrego jakieś szanse?

- Wielokrotnie Puchar Polski pokazywał, że zespół niżej notowany nie jest z góry skazany na porażkę. Gramy bardzo konsekwentnie jako zespół, mamy jakiś swój pomysł na grę… Może być tak, że sprawimy niespodziankę. Musimy szukać swojej szansy w każdym meczu, także tym z Jagiellonią.

Tagi

Chrobry TV


więcej

Sponsorzy

100% akcji Spółki

Sponsor Premium

Partner techniczny

Business Club Złoty

Business Club Srebrny

Business Club Brązowy

Sponsorzy ligi

Przyjaciele

Patronat Medialny

Przyjaciele

#
#