POLITYKA PRYWATNOŚCI CHROBRY-GLOGOW.PL


W ramach naszego serwisu internetowego stosujemy pliki cookies.
Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies dostępne są w "Polityce prywatności".

X
Herb Chrobry

chrobry głogów S.A.Strona oficjalna

SKLEP
Dzisiaj jest03.12.2021
facebook_glogów glogów_twitter glogów_youtube glogów_instagram glogów_mah glogów_mok

Futbol, muay thai i nauka

19.01.2012 Autor: ŁJ Źródło: własne


Oto Kamil Sylwestrzak, z którym chwilę porozmawialiśmy. 24-letniego obrońcę Chrobrego Głogów pytamy między innymi o rundę jesienną, wcześniejszą przygodę z piłką i sposoby na spędzanie wolnego czasu. 
 
Znajomi mówią nie "Kamil", tylko "Małpa". Skąd ta Małpa?
Małpa towarzyszy mi niemal od dziecka. Już nawet nie pamiętam, skąd wziął się ten przydomek. Może dlatego, że zawsze lubiłem banany (śmiech). Wszystko, co bananowe, jadłem.

To najciekawszy w drużynie przydomek?
Chyba najbardziej oryginalny spośród pozostałych kolegów.

Czy to prawda, że po rundzie jesiennej myślałeś o odejściu z Chrobrego?
Poniekąd tak. Miałem pewne propozycje. W zasadzie to bardziej zawracano mi nimi głowę. Wyszło tak, że nie ja dążyłem do tego odejścia, tylko osoby trzecie, spoza klubu. Były telefony, ale to wszystko skończyło się na spekulacjach.

Rundę jesienną uważałeś za stracony czas?
Nie, na pewno nie. Nie pod względem piłkarskim, bo myślę, że zrobiłem spory postęp. Zresztą, pokazują to badania. Widać progres. Sam sportowo czuję się o wiele lepiej. A co do tego, że grałem mało… Wydaje mi się, że jestem osobą bardzo ambitną. Dlatego towarzyszyła mi spora złość. Nic poza tym.

Co zdecydowało, że jednak pozostałeś? Chyba że wciąż szukasz nowego miejsca.
Nie szukam. Gdyby pojawiła się jakaś konkretna oferta, to i tak zostałbym w Głogowie. Pod uwagę biorę przede wszystkim treningi. Patrząc od tej strony, jestem bardzo zadowolony. Pozostaje tylko podnieść rękawice i walczyć. Tym bardziej, że jestem typem osoby, która nigdy się nie poddaje. Podobnie było w Mieszku Gniezno, który był dla mnie pierwszym seniorskim klubem. Przychodziłem jako wychowanek Polonii Słubice. Początki były trudne. Byłem najmłodszy ze wszystkich i musiałem walczyć z resztą. Wtedy się udało. Przesiedziałem dwa mecze na ławce, po czym na stałe wskoczyłem do składu.

Po tym 0:5 z Górnikiem Zabrze zapala się jakieś ostrzegawcze światełko czy podchodzicie do tego ze spokojem?
Nikt nie lubi przegrywać, tym bardziej 0:5. Ponadto Górnik grał dobrze, ale nie był niewiadomo jak silną drużyną. Gdybyśmy zaprezentowali się na miarę swoich możliwości, osiągnęlibyśmy korzystniejszy wynik. Ale spokojnie. Przed nami dużo czasu.

Po świetnej jesieni w szatni przewijają się rozmowy o możliwości walki o awans?
Podczas mojego pierwszego udzielonego w Głogowie wywiadu powiedziałem, że walczymy o awans. Nie ma sensu zakładać sobie niskich celów. Jestem zdania, że mamy bardzo dobrą drużynę. Wspólnie chcemy coś osiągnąć.

Ilanka Rzepin, w której grałeś, dawała się Chrobremu we znaki. Z Waszej strony była jakaś szczególna chęć dokopania rywalowi z Głogowa?
Oj, była. Chrobry i Promień Żary to były jedyne w lidze zespoły z bardziej fanatycznymi kibicami. My u siebie w Rzepinie mieliśmy garstkę widzów, więc czekało się na coś innego. Fajnie pograć w takiej otoczce. Nawet, jak cię wyzywają. Ja zresztą lubię, jak po mnie jadą. Najbardziej we znaki dał się stadion w Żarach, choć i w Głogowie co nieco się usłyszało (śmiech). Ale to dobrze, to daje kopa, motywuje.

Ponoć Ilanka w pewnym momencie miała mocarstwowe plany. To było dobre miejsce na futbol w większym wydaniu?
Rzepin to małe miasteczko. Brakuje kibiców, zainteresowania piłką nożną. Na dzień dzisiejszy trzecia liga jest szczytem możliwości dla Ilanki.

Pobyt w Rzepinie, spośród tych w innych miejscach, wspominasz najchętniej?
Myślę, że tak. Walczyliśmy o awans. A mieć cel to najważniejsze. Co prawda zarząd już wcześniej wiedział, że na wyższą ligę nie będzie nas stać, ale my dowiedzieliśmy się o tym dopiero w momencie nikłych szans na promocję. Do tego momentu ostro walczyliśmy. Mieliśmy fajny zespół. Do dziś utrzymujemy ze sobą kontakty. Nawet Sylwestra spędziliśmy razem.

A Miesszko Gniezno?
W Gnieźnie nie płacili. Mimo tego atmosfera w szatni była doskonała. Mieszkaliśmy w dziesięciu i było śmiesznie. Jedyny minus to brak pieniążków, przez co człowiek się denerwował. Działacze kłamali, kłamali, kłamali i tak na okrągło. Dostałem może z jedną pensję, i tak niecałą. Później jeszcze musiałem zrezygnować z 80 procent swoich zarobków, żeby oddali mi kartę. Nikt z nas nie mógł rozwiązać umowy. Każdy chciał przeczekać, dograć rundę najlepiej, jak potrafi, wiedząc że po jej zakończeniu odejdzie. Bardzo miło wspominam ówczesnego trenera, pana Łukasika. Treningi z nim były przyjemnością. Potrafił zrobić takie zajęcia, że zapominało się o braku pieniędzy czy sprzętu. Dopiero po treningu wracała szara rzeczywistość. Z czasem nawet mieszkania nam pozabierali w związku z brakiem opłat. Trzeba było koczować, kombinować. Wróciłem z ogromnymi długami.

Swój wolny od treningów czas spędzasz dość nietypowo, na nauce...
Studiuję w Poznaniu. To filologia germańska. Mieszkam dwadzieścia kilometrów od Niemiec i zawsze ciągnęło mnie do tej kultury, języka. Obecnie jestem na drugim roku i towarzyszy mi sporo nauki w związku z trwającą sesją.

Jak idzie łącznie treningów z nauką?
Jest ciężko. Muszę dużo się uśmiechać i, choć tego nie lubię, prosić (śmiech). Generalnie trzeba dobrze żyć z wykładowcami.  Daję jednak radę. Dodatkowo, udzielam korepetycji. W Rzepinie uczyłem dzieciaki. W Głogowie też chcę spróbować. Dla zawodników Chrobrego będą jakieś zniżki (śmiech).

W szkole byłeś prymusem?
Dopóki nie trafiłem do liceum, to tak. W szkole średniej miałem kolegów niekoniecznie stawiających na naukę. Tam już zdarzało się uciekać z lekcji na boisko. Nie miałem jednak przy tym problemów z nauką. Nawet teraz znajomi śmieją się, że na zjazdach w sumie nie bywam, a i tak wszystko, jak leci zaliczam. Bez problemów.

Inny sposób na spędzenie wolnego czasu to coś związanego z rękawicami, które u Ciebie widziałem?
Tak. Trenuję muay thai. Łącznie jakieś dwa lata. Grając w Rzepinie, trenowałem w stopniu zaawansowanym w poznańskim klubie Kohorta. Po przyjściu do Głogowa rękawice rzuciłem w kąt. Dopiero przez okres urlopowy po rundzie jesiennej nadrobiłem trochę zaległości.

Przynajmniej wiadomo, kogo nie zaczepiać na ulicy.
(śmiech) Ja jestem zazwyczaj spokojny. Charakter mam narwany, ale potrafię się opanować.
 
 
Nasz komentarz: Kamil Sylwestrzak udzielający korepetycji z języka niemieckiego to nie żart (co sam zawodnik zaznaczył). Sami możecie się przekonać. W przypadku zainteresowania piszcie do nas na adres e-mail. Wtedy zadbamy o skontaktowanie Was z naszym piłkarzem.

Tagi

Chrobry TV




więcej

Sponsorzy

100% akcji Spółki

Sponsor Premium

Partner techniczny

Business Club Platynowy

Business Club Złoty


Business Club Srebrny

Business Club Brązowy

Sponsorzy ligi

Przyjaciele

Patronat Medialny

#
#