POLITYKA PRYWATNOŚCI CHROBRY-GLOGOW.PL


W ramach naszego serwisu internetowego stosujemy pliki cookies.
Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies dostępne są w "Polityce prywatności".

X
Herb Chrobry

chrobry głogów S.A.Strona oficjalna

SKLEP
Dzisiaj jest03.12.2021
facebook_glogów glogów_twitter glogów_youtube glogów_instagram glogów_mah glogów_mok

Drewniak: 10 na 10, czyli mierzyć wysoko

20.08.2015 Autor: ŁJ Źródło: własne


- To nie żadne ryzyko, tylko uświadomienie sobie, że mam 22 lata i najwyższa pora regularnie grać. Na pewno stanę się lepszym systematycznie grając niżej, niż wyżej wchodząc co trzeci, czwarty mecz i nabijając sobie w taki sposób statystyki. Nie o nie piłce chodzi - mówi Szymon Drewniak. Od lat miał właściwie tylko jeden klub i był nim Lech Poznań. Z grą w ekstraklasie, a nawet jeśli nie, to ciągłą stycznością z najwyższym poziomem. I nagle pierwsza liga, gdzie uchodzi za jeden z najciekawszych transferów. W Legnicy potwierdził to zresztą golem z rzutu wolnego pieczętującym wygraną.


Ponad rok czekałeś na kolejną bramkę w meczu o stawkę.
Chyba nawet dłużej. Ostatnia ligowa to listopad 2012. Rok później w meczu z Termalicą w Pucharze Polski, chyba sierpień 2013. Pamiętam dokładnie, więc można powiedzieć, że minęły prawie dwa lata.

Ale przed rokiem w rezerwach Górnika. Nie liczysz niższych lig?
Nie jest tak, że to się nie liczy. Bo fajnie, gdy schodzi się do rezerw i jednak stara się robić swoje, trzymać poziom, strzelać. Ale jednak dąży się do trafiania jak najwyżej.

Po golu w Legnicy, mimo takiej przerwy, jakiegoś wielkiego wybuchu radości nie było.
Zapewniam, że była radość. Oglądałem później bramkę, nawet to, co nastąpiło bezpośrednio po niej, gdy cieszyła się cała drużyna. Gol w derbach cieszy jeszcze bardziej. Ten uspokoił przebieg meczu, a wiem, co to znaczy dla fanów. Miałem kiedyś okazję wystąpić w derbach Śląska. Znam atmosferę, radość kibiców, bo też wygraliśmy 2:0, znam ich podejście do nas po tym zwycięstwie. Czułem więc także derby w Legnicy. Podwójna motywacja kibiców przekłada się na naszą motywację, która też staje się podwójna.

Z rzutów wolnych wcześniej trafiałeś?
Przeważnie byłem wytypowany do tych stałych fragmentów. Trafiłem rok temu w sparingu Górnika z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Zdarzało się też w Młodej Ekstraklasie.

To rzeczywiście taki element mocno i stale ćwiczony?
Tak. W 2012 roku do Lecha ponownie przyszedł Piotr Reiss. Miał być w drużynie, służyć doświadczeniem, pomagać. To była też okazja, by jakoś tego Lecha w swojej karierze zakończyć i zakończył golem. Trener Rumak mówił: "patrz jak to robi i szlifuj te uderzenia". Obserwowałem więc i ćwiczyłem. Często po treningach ustawiano mur i strzelali. On, Jakub Wilk z super ułożoną lewą nogą. No i my, młodzi, ja, Marcin Kamiński, Mateusz Możdżeń. Na początku jakoś nie szło. Nie wiedziałem, jak ustawić nogę, stopę i się wkurzałem. Czasami już nie chciałem, ale zaciągali. Nie ma zmiłuj się. Z czasem to wkurzanie zaczęło przynosić efekty. Już wiedziałem, co zrobić, żeby po uderzeniu piłki ta zaczęła opadać za murem.

W Głogowie jest z kim zostawać?
Tutaj też. Są nawet momenty, w których uderzają wszyscy.

Na dziesięć uderzeń ile raz piłka trafia w mur lub wypada poza boisko?
Zawsze celuję w maksimum. Ustawiając mur, a przed nią piłkę, mówię sobie, że na dziesięć prób chcę trafić dziesięć razy. Absolutne minimum to pięć. Pierwsza celna próba to pewnie przypadek, druga może trochę też, ale trafić za trzecim, czwartym czy piątym razem to już powtarzalność. Pięć na dziesięć to umiarkowane zadowolenie z mojej strony. Siedem na dziesięć to już super wynik i wtedy można schodzić do szatni.

Ciebie - jako osobę dość długo będącą w lub przy ekstraklasie - lider po trzech kolejkach pewnie nie rajcuje?
Przeciwnie - cieszy. Jestem w pierwszej lidze. Jestem w Chrobrym. Po to, aby spełniać swoje cele i przede wszystkim cele zespołu. Wiem, że jeśli utrzymamy poziom pracy na treningach, to przełoży się to na mecze. Wtedy zakładane utrzymanie będzie spokojne, ale jesteśmy ambitni i na pewno będziemy chcieli być jak najwyżej, wyżej niż w ostatnim sezonie.

Prędzej czy później przyjdzie seria w drugą stronę. Cel klubu to utrzymanie.
Nasze zadanie to robić wszystko, aby jej uniknąć. Przychodząc do Głogowa nie myślałem o walce o utrzymanie tylko o walce o jak najwyższe miejsce. Sztab szkoleniowy ma tutaj bardzo dobrą myśl, naprawdę. Pod tym względem jestem mile zaskoczony, choć już wcześniej otrzymywałem sygnały od trenera Rząsy czy trenera Żurawia, że to dobry kierunek. Jeśli sami w sobie będziemy mieli wyższy cel, niż utrzymanie, to tylko z korzyścią dla nas. Pojawi się większa świadomość, że punkty z teoretycznie silniejszymi jednak można zdobywać. W Legnicy pokazaliśmy charakter, dyscyplinę, to że umiemy grać z kontry, a jak trzeba to klepką. Na pewno mamy swoje walory. Widzę, że posiadamy fajny, poukładany zespół, sztab szkoleniowy i wiem, że możemy zajść wysoko. Byle tylko nie zachłysnąć się, że co to nie my, bo jesteśmy liderami.

Wysoko mierzysz.
Nie chodzi o to, że celujemy nagle w pierwsze miejsce. Jak wspomniałem, jeżeli będziemy myśleć o jak najwyższej pozycji i dążyć do jej osiągnięcia, to siłą rzeczy na koniec będziemy zadowoleni. Z dobrego miejsca i spokojnego utrzymania. Samo skupianie się na utrzymaniu może być dla nas złe i mogą z tego wziąć się problemy. Pytałeś o te rzuty wolne... Jeśli będę myślał ambitnie, że trafię dziesięć na dziesięć to uda się pewnie z cztery, pięć razy. Ale gdy zacznę celować w pięć na dziesięć to wyjdzie jeden, może dwa. Trzeba myśleć pozytywnie i dążyć do bycia jak najlepszym.

Zaliczasz sobie nie tylko bramkę, ale też asystę przy golu Hudymy?
Nie, absolutnie. To jego indywidualna akcja.

Bartosz Ślusarski po meczu coś powiedział?
Jakoś nie było okazji. Zebraliśmy się w kółku i od razu podeszliśmy do kibiców. Trafiłem tylko na Mateusza Lisa. Powiedziałem, że niestety, ale musiałem mu strzelić.

Tak się zastanawiam czy gdyby nie to zejście na ziemię w Bydgoszczy, to udałoby się w Legnicy. Jest zdjęcie wychodzącego na murawę Marcela Gąsiora, pełne skupienie na twarzy, złość w oczach.
To właśnie to, o czym mówiłem przed chwilą. Przegrywasz - nie, że nic się nie dzieje, bo dzieje się. My tak do tego podeszliśmy. Wiedzieliśmy, że popełniliśmy błędy, że daliśmy ciała, więc na Miedź koncentracja musi być podwójna. Wiedzieliśmy, że Miedź może nas ukłuć doświadczeniem, dlatego wchodząc na pełną koncentrację i dyscyplinę taktyczną zrobiliśmy krok do przodu. Staliśmy się takim kompaktem. Szkoda tego Zawiszy. Trafilibyśmy na Stal Stalową-Wolę i otwarta droga do 1/4. Brzmi nieźle.

Trafiając do klubu, którego celem jest utrzymanie, nie pomyślałeś sobie: "kurczę, coś chyba poszło nie tak"?
Uświadomiłem sobie jedną rzecz. Dałem sobie w Lechu pół roku, ale widziałem, że nie mam szans na grę. W tym okresie przygotowawczym wyglądałem naprawdę bardzo dobrze. Sam poprosiłem trenerów o wypożyczenie. Jeśli mam wejść na trzy, cztery spotkania, to nie ma sensu. To nie żadne ryzyko, tylko uświadomienie sobie, że mam 22 lata i najwyższa pora regularnie grać. Na pewno stanę się lepszym systematycznie grając niżej, niż wyżej wchodząc co trzeci, czwarty mecz i nabijając sobie w taki sposób statystyki. Nie o nie piłce chodzi.

22 lata to jeszcze młody talent?
Te 22 lata… mam nadzieję, że jestem jeszcze młody. W Polsce młody to może nawet i 25 lat. Wydaje mi się, że mam takie ostatnie dwanaście miesięcy, do 23 roku życia, żeby spróbować coś zmienić i podnieść swoje umiejętności. Od razu zaznaczę, że miejsca nie mam przyznanego z góry. Nic nie jest za darmo, a już na pewno nie skład po przejściu z Lecha do Chrobrego. Nawet nie myślałem, że mogę opierdzielać się na treningach, mieć wszystko w nosie, bo i tak będę grał. Wiem, jak to wygląda w Głogowie. Jest grupa ambitnych chłopaków, szeroka ławka, trzeba walczyć i uważać. To wszystko jest jednak pozytywne, bo chyba nic tak nie buduje, jak rywalizacja. Znam swoją wartość, ale chcąc jeszcze jakoś zaistnieć, muszę pokazać to na boisku.

Przed sezonem raczej każdy z boku twierdził, że od razu wskoczysz do jedenastki.
Może tak jest teoretycznie. Jeśli ktoś przychodzi z ligi zagranicznej do ekstraklasy, czy z ekstraklasy do pierwszej, to niby z założenia powinien mieć miejsce. Może nie miejsce, ale lepszy start. Jeśli jednak gram słabo, otrzymam jeszcze jedną szansę i znów wyjdzie słabo, to już nie jest przypadek. Wtedy czas na innych. Wiem o tym doskonale. Wydaje mi się, że ciężko pracuję. Ciężko pracuje cała drużyna. Każdy chce być w osiemnastce, każdy w jedenastce, ja też.

Uważasz się za jeden z najlepszych transferów w pierwszej lidze, na jakiego kreowały media?
W ogóle na to nie patrzę. Artykułów w mediach raczej nie śledzę. Co innego mama albo koledzy. Czasami mówią: "o, patrz, jesteś w top 5". A jak ktoś powie, że coś jest, to zerknę, ale nie zawsze i staram się w mniejszym stopniu przywiązywać do tego wagę. Media albo pomagają albo szkodzą. Nie mówię, że sportowcom, tak ogólnie. Być może ktoś ma słabszą psychikę i sobie z tym nie poradzi. W Lechu raz pisali dobrze, innym razem źle. Nie zawsze się z tym zgadzałem, ale nie ma sensu się z tym bić. Trzeba być na to odpornym. To raz. Dwa, mimo wszystko, z mediami należy utrzymywać kontakt, udzielać wypowiedzi, a nie się dąsać. Mamy swoją pracę, dziennikarze swoją i trzeba to uszanować.

Tobie niekiedy media dokuczały, bo w wieku kilkunastu lat kreowały na duży talent, a ostatnio z tego rozliczały.
Skupiam się na podnoszeniu swoich umiejętności. W Lechu czy w Górniku podpatrywałem starszych kolegów na swojej pozycji, jak się poruszają, w którym miejscu w danym momencie są, w którym doskakują do rywala. Wychodzę z założenia, że każdy ma swoje pięć minut. Niektórzy wcześniej, inni później. Ja w siebie cały czas wierzę. W to, że w Chrobrym złapię regularność, że jeszcze strzelę kilka bramek, może zanotuję kilka asyst i wtedy na pewno poczuję się lepiej. Będę wiedział, że było mi to potrzebne i obrałem dobry kierunek. Na pewno zdarzą mi się słabsze mecze, bo nie da się utrzymać równej formy przez cały sezon, lecz będę dążył do swego.

Lech jest jeszcze realnym celem?
Mój cel to regularna gra. A Lech? Jeśli w Poznaniu zauważą, że poczyniłem jakiś progres i dadzą jasny sygnał, że będę miał lepszy start, że będę mógł liczyć na częstsze występy, to kto wie. Lech to klub, który dał mi możliwość gry w ekstraklasie, ale też wiem jak to tam wygląda, choćby w przypadku systemu szkolenia. Poza tym to przyszłość. Na razie zaczynam w Chrobrym.

Mówiąc "podnieść umiejętności" co masz na myśli?
Na pewno strzały z dystansu. Z boku wygląda, że ktoś przyjmuje piłkę i ma czas na uderzenie. Z perspektywy boiska jest zupełnie inaczej. Nie ma tego czasu. Trzeba idealnie ją przyjąć, ustawić sobie i dopiero uderzyć. Przykład Legnicy. Dostałem dobrą piłę od Marcela, przyjąłem jeszcze raz i musiałem poprawić. Czyli to nie jest to.

W dokumencie z Łomży była sytuacja, w której koledzy przypomnieli o internetowym szumie wokół ciebie, a ty się nie obruszyłeś, tylko sam z tego śmiałeś. Dystans?
Na pewno jeszcze ktoś będzie mi to wypominał, ale ja już nie chcę do tego wracać. Ta sytuacja wiele mnie nauczyła. Jeśli jednak miałbym się na tym skupiać, to moja motywacja i to, co siedzi w głowie na pewno poszłoby w dół. A mam swoją ambicję, cele, dlatego liczy się to, co dopiero będzie.

Tagi

szymon drewniak    wywiad   

Chrobry TV




więcej

Sponsorzy

100% akcji Spółki

Sponsor Premium

Partner techniczny

Business Club Platynowy

Business Club Złoty


Business Club Srebrny

Business Club Brązowy

Sponsorzy ligi

Przyjaciele

Patronat Medialny

#
#