POLITYKA PRYWATNOŚCI CHROBRY-GLOGOW.PL


W ramach naszego serwisu internetowego stosujemy pliki cookies.
Szczegółowe informacje dotyczące stosowania cookies dostępne są w "Polityce prywatności".

X
Herb Chrobry

chrobry głogów S.A.Strona oficjalna

SKLEP
Dzisiaj jest03.12.2021
facebook_glogów glogów_twitter glogów_youtube glogów_instagram glogów_mah glogów_mok

Mamrot: to pozytywny kop

03.06.2012 Autor: ŁJ Źródło: własne


- Porażki zawsze dawały mi pozytywnego kopa. Grając w piłkę, po przegranym meczu od razu wyczekiwałem kolejnego, by się zrewanżować. Podobnie jest teraz. O ile rok temu, przyznaję, z utęsknieniem wypatrywałem dłuższej chwili odpoczynku, o tyle teraz równie dobrze mogłoby go nie być. Od razu mogę przejść do pracy przed sezonem - w sumującej rundę wiosenną rozmowie mówi trener Chrobrego Głogów Ireneusz Mamrot, którego zapytaliśmy także o kwestie Was interesujące w przysyłanych mailem pytaniach.

Skoro po jesieni pytaliśmy o najlepszą rundę w trenerskiej pracy, teraz pozostaje spytać o tę najtrudniejszą.
Tak, to ta wiosenna w Chrobrym. Dwa razy w mojej przygodzie z trenerką prowadzone przeze mnie drużyny skończyły na ósmym miejscu. Po raz pierwszy miało to miejsce z Polonią Trzebnica po awansie do czwartej ligi. Też byliśmy beniaminkiem. Wtedy jednak z takiego obrotu sprawy się cieszyliśmy, bo różnica pomiędzy rundami nie była tak duża. Teraz było inaczej, bo o ile w dyskusjach przed sezonem z tej pozycji wszyscy byliby zadowoleni, tak w przekroju wiosennej części rozgrywek zawiedliśmy.

Pan ma swoją tezę dlaczego potoczyło się akurat tak?
Trzeba zacząć od siebie. Od okresu przygotowawczego. Wtedy mocno poszliśmy w kierunku siły, czym trochę zabiliśmy dynamikę. Druga sprawa to kontuzje. Bo o ile jesienią wypadał jeden piłkarz z jednej formacji, o tyle wiosną pauzowało dwóch napastników, pomocników czy obrońców. Poza tym zabrakło rywalizacji w zespole. Jak jednak wspomniałem, zawsze trzeba zaczynać od siebie. Z perspektywy czasu widzę, że polski piłkarz jeszcze trochę potrzebuje, by być przystosowanym do takiej pracy. Nie robiliśmy złych rzeczy, ale robiliśmy za dużo. Ja zawsze lubiłem różnego rodzaju nowinki treningowe. Starałem się je wprowadzać do zajęć i tak było zimą, lecz podążyłem z tym o jeden krok za daleko.

Pozostały pretensje do siebie?
Odważnie podszedłem do wprowadzania nowości w przypadku treningu siłowego, ale pretensje to złe słowo. W jakiś sposób na pewno, bo jak się wali, to odpowiada trener. To jednak przede wszystkim nauczka na przyszłość, okazja do wyciągnięcia cennych wniosków. Z drugiej strony jestem przekonany, że zimowa praca zaprocentuje w kolejnej rundzie. Bo przygotowanie tlenowe było dobre. Za dużo zrobiono tylko w przypadku siły, więc latem pójdziemy w kierunku dynamiki. Jestem dobrej myśli. I już teraz jestem niesamowicie zmobilizowany do kolejnego sezonu. Porażki zawsze dawały mi pozytywnego kopa. Grając w piłkę, po przegranym meczu od razu wyczekiwałem kolejnego, by się zrewanżować. Podobnie jest teraz. O ile rok temu, przyznaję, z utęsknieniem wypatrywałem dłuższej chwili odpoczynku, o tyle teraz równie dobrze mogłoby go nie być. Od razu mogę przejść do pracy przed sezonem.

Był taki przełomowy moment, od którego zaczęło się sypać?
Od strony psychologicznej najważniejszy jest pierwszy mecz. Nam nie poszło. Przyjechało Zagłębie Sosnowiec, wtedy ostatnie w tabeli, i tylko remis. Nie idzie, pojawia się niepewność, bojaźń, potem krytyka. Zawodnicy twierdzą, że nią się nie przejmują, ale to nie tak. Na pewno nie wszyscy. Uważam, że gdybyśmy wygrali, runda potoczyłaby się trochę inaczej. Kolejnym przełomowym momentem było trzecie spotkanie z Bałtykiem Gdynia. Znów strata punktów z zespołem z dołu tabeli, a gdybyśmy sięgnęli po ich komplet, mielibyśmy dwie wygrane z rzędu. Takich dwóch zwycięstw obok siebie bardzo zabrakło.

Jesienią mówiło się, że mamy prawdziwy zespół. Wiosną jednak tak jakby tego zgrania nie było widać. Obawa przed zaskakującą szansą na awans?
Zgodzę się, że kibice nie widzieli drużyny. Ale co do możliwości awansu... Zdarza się, że w związku z tym zawodnicy obawiają się straty miejsca. Nie twierdzę jednak, że miało to miejsce u nas, bo większości bardzo zależało. O całości decydowały inne względy, o których mówić nie mogę. I nie chcę, bo pewne sprawy należy wyjaśniać w szatni.

Drużyna dużo bramek traciła w końcówkach meczów, od 70 minuty wzwyż. Też doszukiwać się przyczyny w okresie przygotowawczym?
Nie. Niekiedy brakowało koncentracji. Innym razem bramki traciliśmy po błędach indywidualnych. W tym wszystkim nie było problemu z wytrzymałością. Biegaliśmy do 90 minuty. Co innego, jeśli chodzi o wspomnianą dynamikę. Generalnie w Polsce wszystko sprowadza się do okresu przygotowawczego. Gdy zespół gorzej gra wiosną, to pod uwagę nie są brane inne czynniki. Ja bym aż tak stanowczo tego nie oceniał, ponieważ na postawę drużyny składa się o wiele więcej elementów.

Ta runda Panu jako młodemu szkoleniowcowi dostarczyła nowych doświadczeń?
Za mną ogromnie cenna lekcja. To duży bagaż doświadczeń. Nie tylko biorący się z okresu przygotowawczego czy sytuacji kadrowej, ale i odporności. Gdy nie idzie, to - wiadomo - spada krytyka. Z tym też trzeba potrafić sobie radzić, a tego się uczy. Ja nie jestem typem człowieka, który chodzi z głową w chmurach, gdy zespół wygrywa, a w momencie gorszej serii chowa głowę w piasek. Zawsze trzeba twardo stąpać po ziemi. Tak staram się do tego wszystkiego podchodzić. A mając pewne wnioski i w ten sposób przebytą lekcję, jak wspomniałem, najchętniej od razu zabrałbym się do pracy w kolejnym okresie przygotowawczym, chcąc odrobić rundę.

Bramki strzelano głównie po stałych fragmentach gry. To źle czy dobrze?
I tak i nie. Dobrze, że potrafimy wykorzystać stały fragment, źle, że tak mało strzelamy z akcji. Nad pierwszymi pracę zaczęliśmy dopiero podczas obozu, bo to element, który zawsze można doszlifować. Później przed meczami dostosowywaliśmy je do przeciwnika, zależnie od jego krycia. To okazało się naszą silną bronią. Za to martwi atak pozycyjny. Zapowiadaliśmy, że pójdziemy mocniej w tym kierunku. Nawet, jeśli ktoś nie jest moim zwolennikiem, a był na treningach, musi przyznać, że pracowaliśmy nad tym. Układało się jednak inaczej. Zaczęło powoli wychodzić dopiero w końcówce. Pierwsza taka bramka padła w Częstochowie, choć była to bardziej typowa kontra. Lepszym przykładem jest ostatnie spotkanie z Bytovią Bytów i wtedy zdobyty gol oraz płynne akcje, gra na jeden, dwa kontakty, za co chłopcy otrzymali brawa. Druga sprawa, że wymagam, by za konstruowanie akcji odpowiadali pomocnicy, a ci często wypadali z gry.

Próby ataku pozycyjnego nadal będą realizowane?
Jak najbardziej. Przyjdą zawodnicy, którzy - na dziś jestem o tym przekonany - podniosą piłkarską jakość. W zasadzie jesteśmy już z nimi dogadani. Poza tym wyzwolą pokłady chęci i adrenaliny u tych piłkarzy, którzy teraz są. Element rywalizacji, którego zabrakło wiosną, ułatwi sprawę.

A coś bardziej pozytywnego? Jest coś, co mogłoby napawać optymizmem na przyszłość?
Nie lubię nawijać komuś makaronu na uszy, no ale... Pozytywnym akcentem jest debiut 16-letniego Łukasza Kuczera. Fajnie się pokazał, dobrze wypadł w ostatnim spotkaniu z testowanymi zawodnikami, liczę więc, że kolejnymi występami pokaże innym młodym zawodnikom szansę dla nich. Poza tym warto wspomnieć, że wiosną straciliśmy mniej bramek, niż jesienią. Jak już, to przeważnie po błędach indywidualnych, niepotrzebnych stratach. Gra defensywna uległa poprawie, ale nie ma sensu chwalić zespołu za jedno, gdy drugie - w tym przypadku ofensywa - nie funkcjonuje tak, jak powinno.

Jakie są szanse na innych, poza Łukaszem Kuczerem, juniorów włączanych do drużyny?
Jestem zdania, że w okresie przygotowawczym zrobiliśmy duży krok w tę stronę, zapraszając na zajęcia kilku młodych chłopaków. Bardzo bym chciał, ale nie wszystko zależy tylko od naszej chęci. Dużo od poziomu młodych piłkarzy. Będziemy się zastanawiać, rozmawiać, przyglądać, bo w każdej chwili ktoś może wystrzelić. Jeśli jednak chodzi o chwilę obecną, uważam że dobraliśmy do siebie tych najlepiej się prezentujących.

Kilku do tej pory zawodników po stronie strat oznacza, że zanosi się na większe zmiany?
To normalna kolej rzeczy. Podkreślałem, że w zespole powinna być pełna stabilizacja, co niektórych uśpiło, w związku z czym zimą kadra pozostała niemal nienaruszona. Świeża krew zawsze jest potrzebna. To, że kilku zawodników przyjdzie w miejsce innych, nie od razu znaczy ich wejście do pierwszego składu. U nas trzon drużyny został zachowany. Moim zdaniem nie ma powodów do obaw. Rok wcześniej miało miejsce coś, co można nazwać rewolucją, a czasu na poskładanie wszystkiego było znacznie mniej, niż teraz. Mimo tego wybrnęliśmy z sytuacji. Teraz jest inaczej. Czasu więcej, a dobieramy części do kręgosłupa, nie tworząc na nowo.  

Z jakich powodów zawodnicy odchodzili do tej pory?
Każdy przypadek jest indywidualny. Niektórzy ze względów typowo sportowych, inni tych pozasportowych. Nie będę operował nazwiskami. Powiem tak: na pierwszym miejscu jest drużyna, jest klub. Każdy tu obecny musi myśleć w ten sam sposób. I tyle na ten temat.

Ilu spodziewać się po stronie zysków?

Sześciu, siedmiu zawodników odejdzie, co najmniej ośmiu przyjdzie. Chcemy bowiem powiększyć kadrę. Także o młodzieżowców. Tym samym doprowadzić do większej rywalizacji.

Często narzekał Pan na brak tej rywalizacji. Zawodnicy czuli się zbyt pewni swego?
To nie tak. Oni nie pracowali źle. Od pierwszego do ostatniego treningu pod tym względem zachowywali się profesjonalnie. Rywalizacja wyzwala jednak coś dodatkowego. Chcemy doprowadzić do tego, by o wywalczeniu miejscu w składzie na mecz decydowały gra wewnętrzna czy cały tydzień zajęć a nie coś ponad nami, kartki bądź kontuzje.

Wracając do nowych piłkarzy - przybliży Pan ich profile?
Żeby była jasność - każdy chciałby wzmocnień z pierwszej ligi, a nawet Ekstraklasy. Jesteśmy jednak klubem, który trzyma się swoich warunków. Ściągniemy głównie piłkarzy z tej ligi, znających jej specyfikę. Ligi, którą sam bardzo dobrze poznałem na podstawie obserwacji wielu meczów. Młodzieżowcy to z kolei niższe klasy. No, może trafi się jedna osoba z pierwszej ligi, ale z podkreśleniem na "może". Chcemy stworzyć ambitną ekipę. Bo otoczymy się młodymi zawodnikami. Ci, którzy nie są młodzieżowcami, mają po 24, 25 lat.

Na jakie pozycje?
Będzie więcej pomocników. Albo tak: przede wszystkim będą gracze ofensywni. W tym kierunku idziemy mocno.

Jak idą rozmowy?
Zawodnicy przekonują się, że lepiej mieć mniej i mieć na czas, systematycznie. My nie obiecujemy gruszek na wierzbie. W Polskę poszła wieść, że w Chrobrym jest stabilnie. To powoduje, że teraz rozmawia się łatwiej. Gdzieś tam mają po 3, 4 miesiące zaległości z wypłatami, a sprawy kończą się sądami. U nas nie ma tego problemu.
Okres dopiero się zaczął, a działamy do trzech tygodni. Trening, wyjazd, rozmowy z zawodnikami i łóżko do spania... W środę obiad kończyłem jeść zimny, bo telefony są rozgrzane do czerwoności. Obrazowo tak to mniej więcej wyglądało. Na szczęście są efekty. Bo dwaj zawodnicy mieli propozycje z innych klubów, a przystali na nasze warunki. Niebawem ich przedstawimy. Teraz chcę wszystko podopinać, aby wczasy z rodziną mieć wolne od tych rozmów i żeby treningi rozpocząć z niemal w całości skompletowaną kadrą.

Poszukujecie w oparciu o charaktery? Swego czasu wspominał Pan, że dobiera do siebie także pod tym kątem.
Podam jeden przykład. Podczas ostatniego meczu z udziałem testowanych zawodników, jeden z nich wypadł dobrze, ale dowiedzieliśmy się, że sprawiał pewne problemy w jednym i drugim klubie. Takich osób nie chcemy. Żeby była jasność - nie boimy się, bo można mieć krnąbrny charakter, wychodzić na boisko i dawać z siebie maks, a tym samym zyskać uznanie. Ale nie zyska się go głupim zachowaniem. Te dwie rzeczy trzeba rozgraniczyć. Piłkarzy długo obserwowaliśmy i staraliśmy się tak ich dobrać, by zrobić przy tym krok do przodu w stronę atmosfery.

Można mówić o celach stawianych przed zespołem na kolejny sezon?
Wciąż nie wiemy czy dojdzie do reorganizacji ligi. Jeśli tak - nie ma wyjścia - musimy być w pierwszej piątce. Jeśli nie, na pewno będziemy dążyć do wyższej pozycji, niż teraz, Całą resztę pokaże to, jak ułoży się tabela po rundzie jesiennej.

Tagi

ireneusz mamrot    wywiad   

Chrobry TV




więcej

Sponsorzy

100% akcji Spółki

Sponsor Premium

Partner techniczny

Business Club Platynowy

Business Club Złoty


Business Club Srebrny

Business Club Brązowy

Sponsorzy ligi

Przyjaciele

Patronat Medialny

#
#