Po tym remisie pozostanie niedosyt Chrobry bardzo chciał zrobić, tak jak zapowiadał po niepowodzeniu z Puszczą i niewiele do tej udanej rehabilitacji zabrakło. Ze stworzonych kilku dobrych okazji wykorzystał jednak tylko jedną, a samemu pechowo stracił gola na 10… 30-09-2020 10:04 autor: ŁJ Chrobry bardzo chciał zrobić, tak jak zapowiadał po niepowodzeniu z Puszczą i niewiele do tej udanej rehabilitacji zabrakło. Ze stworzonych kilku dobrych okazji wykorzystał jednak tylko jedną, a samemu pechowo stracił gola na 10 minut przed końcem. Chrobry-Górnik 1:1.Od startu było widać, że Chrobremu zależy na rehabilitacji, ale w tym wszystkim było trochę nerwowości, a co za tym idzie niedokładnych podań. Po jednym z błędów przed dobrą okazją stanął Bartosz Śpiączka, który w 17 minucie przegrał pojedynek sam na sam z Kacprem Bieszczadem.To jednak Chrobry jako pierwszy ruszył na przeciwnika, bo zaczęło się od niecelnego uderzenia Roberta Mandrysza, więc z czasem wystarczyło to kontynuować. Chrobry tak też zrobił i do niego należało ostatnich kilkanaście minut. W 28 minucie super okazję po świetnym dograniu Maksymiliana Banaszewskiego miał Tomasz Cywka. Tak jak wcześniej w podobnej sytuacji górą był Bieszczad, tak teraz zwycięsko z tego wyszedł golkiper Górnika Maciej Gostomski.Co się odwlecze… W 34 minucie robotę z lewej strony wykonał Banaszewski. Sprzed samej linii chciał dograć na głowę czekającego na to Mikołaja Lebedyńskiego, a piłkę po zamieszaniu do własnej bramki wbił przypadkowo Marcin Stromecki.Chrobry prowadził 1:0 i miał szanse na podwyższenie wyniku. Po wrzutce Banaszewskiego z rzutu rożnego dobrze główkował Michał Ilków-Gołąb, ale paradą popisał się Maciej Gostomski wyciągający futbolówkę spod samej poprzeczki (40 minuta). 180 sekund później niewiele zabrakło po raz pierwszy grającemu w pierwszym składzie Pawłowi Oleksemu, który próbował zaskoczyć uderzeniem z rzutu wolnego. Skończyło się na skromnym, choć zasłużonym 1:0.2:0 mogło być w 50 minucie. Blisko bramki Mikołaja Lebedyńskiego wypatrzył będący bliżej narożnika Paweł Oleksy, od razu posłał mocną piłkę, którą napastnik głogowian zdołał skierować dalej, lecz niestety nie w światło bramki. Po raz kolejny zabrakło niewiele. Po tym Pomarańczowo-Czarni jakby oddali inicjatywę. Rywale ruszyli do ataków i choć doszło do kilku spięć w szesnastce lub jej obrębie, to defensywa Chrobrego nie dopuszczała do aż tak dużego zagrożenia. Jeszcze w 79 minucie swoją szansę miał Marcel Ziemann, a te wszystkie niewykorzystane sytuacje zemściły się na 10 przed końcem. Wtedy Kacpra Bieszczada pokonał Bartosz Śpiączka.Po wyrównaniu Górnika głogowianie rzucili się do odrabiania strat. Mieli m.in. krótką serię rzutów rożnych, przy których świetną interwencją popisał się bramkarz gości, a po chwili znów nieznacznie spudłował główkujący Mikołaj Lebedyński. Górnik natomiast nie wykorzystał rzutu wolnego tuż zza pola karnego w doliczonym czasie i skończyło się na remisie, który bardziej ucieszy odrabiających stratę rywali.Kolejny mecz już w sobotę i zdecydowanie warto na ten dzień czekać. Przed nami derby z Miedzią Legnica, które rozpoczną się o godz. 16.00 w Legnicy.