Więcej szans nie przełożyło się na wynik

Śląsk II wygrywa różnicą jednego gola. Sobotnie spotkanie kończy się wynikiem 1:2. Chrobremu pozostały jeszcze dwie gry kontrole. Po nich już tylko liga.Chrobry zaczął od sporej aktywności z przodu. Sam Dominik Dziąbek dwa…
13-02-2021 02:35
autor: ŁJ

Śląsk II wygrywa różnicą jednego gola. Sobotnie spotkanie kończy się wynikiem 1:2. Chrobremu pozostały jeszcze dwie gry kontrole. Po nich już tylko liga.

Chrobry zaczął od sporej aktywności z przodu. Sam Dominik Dziąbek dwa razy uderzał na bramkę, w której stanął były golkiper głogowian Michał Szromnik. Poza Szromnikiem, który jesienią grał w Ekstraklasie, w wyjściowej jedenastce wrocławian znaleźli się też m.in. Piotr Celeban, Maciej Pałaszewski czy Fabian Piasecki. Drugoligowy Śląsk II do Głogowa przyjechał więc z posiłkami z pierwszej drużyny. Wracając do prób Dziąbka, za pierwszym razem przymierzył zza pola karnego, za drugim główkował przy dośrodkowaniu Mateusza Machaja z rzutu rożnego i w obu przypadkach niewiele mu zabrakło. Mateusz Machaj nie tylko podawał, sam też szukał swoich okazji. Gdyby nie Michał Szromnik w ostatniej chwili przerzucający opadającą piłkę ponad poprzeczką, dość szybko za sprawą Machaja byłoby 1:0.

Trochę nieoczekiwanie biorąc pod uwagę pierwsze minuty jako pierwszy wstrzelił się jednak Śląsk, który wywalczył rzut karny. W 16 minucie do jego wykonania podszedł Fabian Piasecki. Adam Makuchowski wyczuł intencje rywala, ale piłka znalazło drogę do bramki.

Odpowiedź Chrobrego nastąpiła bardzo szybko. Już po pięciu minutach niemal kopiuj-wklej sytuacji. Maks Banaszewski w swoim stylu wdał się w drybling i w ten sposób uzyskał korzyść dla drużyny. Pomocnika sfaulował próbujący go zatrzymać Michał Szromnik i sędzia po raz drugi wskazał na wapno. Z jedenastego metra trafił Mateusz Machaj. Było 1:1 i taki wynik utrzymał się do końca tej odsłony.

W drugiej połowie rywale przechylili szalę na swoją stronę. W 61 minucie pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Sebastian Bergier. Po nim Śląsk prowadził 2:1. Pomarańczowo-Czarni podejmowali ofensywne próby, lecz żadna nie przyniosła oczekiwanego efektu. Jeszcze przy stanie remisowym, po dograniu Mateusza Machaja z rzutu wolnego, bliski zamknięcia akcji był nabiegający na futbolówkę Michał Ilków-Gołąb. Po wrzutce Damiana Piotrowskiego główkował Damian Kowalczyk, choć piłka nie zmierzała w światło bramki. Najlepszą szansę miał Maks Banaszewski. Po jego uderzeniu z wolnego świetnie zachował się Michał Szromnik, który skierował piłkę na słupek. Próbował ją dobić jeszcze Mikołaj Lebedyński, lecz sędzia dopatrzył się tam faulu. Na tle ostatnich sparingów Chrobry wypracował pewnie najwięcej strzeleckich okazji, tyle że tym razem nie przełożyły się one na pozytywny wynik.

Do ligi dwa tygodnie, a Chrobry przed jej inauguracją zagra jeszcze dwukrotnie. Oba mecze zaplanowano na jeden dzień. W sobotę 20 lutego podzieleni na dwa składy pomarańczowo-Czarni podejmą Unię Janikowo i Świt Szczecin.