Dobra seria. Remis na stadionie lidera

Trwa dobra seria Chrobrego, który punktuje w czwartym kolejnym występie. Tym razem pozostaje z jednym punktem i jest o tyle wartościowy przywieziony z terenu lidera.Trener Ivan Djurdjević w składzie dokonał trzech zmian. W obronie…
19-05-2021 11:04
autor: ŁJ

Trwa dobra seria Chrobrego, który punktuje w czwartym kolejnym występie. Tym razem pozostaje z jednym punktem i jest o tyle wartościowy przywieziony z terenu lidera.

Trener Ivan Djurdjević w składzie dokonał trzech zmian. W obronie miejsce Michała Ilkowa-Gołąba zajął Nikodem Niski, a w pomocy pojawili się Robert Mandrysz oraz Maksymilian Banaszewski zastępujący kolejno Tomasza Cywkę i Mateusza Machaja. To pierwsze zmiany w wyjściowej „11” od trzech spotkań.

Termalica zaczęła bardzo mocno i już w pierwszych minutach stworzyła dwie dobre okazje. Zwłaszcza po tej pierwszej mogła prowadzić. W 3 minucie z pola karnego uderzył Wiktor Biedrzycki, a wyciągnięty Rafał Leszczyński w efektownym stylu skierował piłkę poza linię końcową. Dla odmiany, po 10 minutach mogło, a może nawet powinno być 0:1. Jaka Kolenc wypatrzył dobrze ustawionego z boku Marcela Ziemanna, którego dogrania w pole karne nie zdołał wykończyć naciskany Mikołaj Lebedyński, ale już mający więcej swobody Dominik Piła mógł to zrobić. Niestety, z jedenastu metrów posłał piłkę też obok bramki i aż złapał się za głowę. To była niemal stuprocentowa okazja Chrobrego.

Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej przedzierali się w pole karne lub jego okolice, ale w bramkowych sytuacjach nie było to tak jednoznaczne. Tym bardziej, że w 41 minucie ładnie z dalszej odległości przymierzył Jaka Kolenc, a odbita futbolówka po raz kolejny przeleciała obok słupka. Po 45 minutach mieliśmy po jednej bardzo dobrej okazji po obu stronach i sprawiedliwe pod tym względem 0:0.

W 53 minucie Rafała Leszczyńskiego uruchomił strzałem zza szesnastki Marcin Wasielewski. Zdecydowanie groźniej było w 64 minucie. Po główce piłka odbiła się od słupka, a wobec błyskawicznej dobitki kolejną bardzo dobrą interwencją popisał się Rafał Leszczyński.

W tej odsłonie wyraźniej niebezpiecznie było na połowie Chrobrego, który jednak też potrafił przedrzeć się wyżej i oddać niezły strzał. Tak było choćby w 76 minucie, kiedy Robert Mandrysz bez zawahania uderzył z kilkunastu metrów po dograniu Marcela Ziemanna, lecz futbolówka nie zmierzyła w światło bramki.

Zdecydowanie jednostronnie zrobiło się za to w ostatnich minutach. To gospodarze szukali jedynego gola i było naprawdę blisko. W 87 minucie zamieszanie wyjaśnił wybiciem w ostatniej chwili Mavroudis Bougaidis. Kacper Śpiewak główkował obok bramki, ale to wchodzący na boisko w trakcie drugiej połowy Patryk Czarnowski mógł zostać bohaterem lidera. Miał dwie szanse, w tym jedną wyśmienitą. Sekundy przed końcowym gwizdkiem przejął piłkę po tym, jak własną bramkę opuścił Rafał Leszczyński i naciskany przez rywala nie był w stanie dokładnie wybić jej głową. Między słupkami zastąpił go Michał Ilków-Gołąb i jego obecność pewnie wymusiła niecelne uderzenie, bo zawodnik „Słoni” obił słupek. Na tym spotkanie dobiegło końca.

Przed Chrobrym tylko kilka dni przerwy. Już w niedzielę kolejny mecz na wyjeździe, tym razem w Nowym Sączu.

fot. Tomasz Madejski (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)